wtorek, 7 października 2014

Złodziejka książek - recenzja książki

Jeśli szukasz lekkiej, przyjemnej historii do poczytania, skończ czytać mój tekst już teraz, gdyż książka, którą przedstawię bynajmniej nie opowiada o nastolatce zakochanej w wampirze. Nie będzie w niej niezwykłych stworzeń, nadzwyczajnych mocy ani magii, a mimo to Marcus Zusak stworzył „Złodziejkę książek” z myślą o młodzieży.
            Zapytacie teraz pewnie: „o czym ona w takim razie jest?!”. Już mówię. To piękna historia o miłości, przyjaźni, życiu w strachu, a także o słowach. O milionach słów, zapisanych w kilku książkach. To wszystko przyprawione wszechobecną aurą śmierci. Występuje tu w roli narratora co, musicie przyznać, jest dość nietypowym rozwiązaniem. Ponadto w książce ukazano krwawego agresora, jakim były Niemcy, od strony ludności cywilnej. Wszędzie możemy przeczytać o tym, że Niemcy mordowali miliony ludzi, ale o tym jak żyli ich normalni obywatele już rzadziej. „Złodziejka książek” ukazuje nam zarówno tych, którzy wielbią pod niebiosa Fuhrera, jak i tych, którzy starają się pozostać człowiekiem w prawdziwym piekle.
Rodzina głównej bohaterki ukrywa w swojej piwnicy żyda, mimo iż dobrze wie, co może ich za to spotkać. Choć boją się śmierci, chronią go, gdyż nie zapominają, że żyd to też człowiek.
To wszystko i wiele więcej możemy zobaczyć od niedawna na wielkim ekranie. Osobiście jednak uważam, że najpierw warto sięgnąć po książkę.
            Chociaż podejmuje trudne tematy, czyta się ją z zaskakującą łatwością. Doprowadza czytelnika do kompletniej rozsypki emocjonalnej. Wylałam przy niej hektolitry łez i jestem pewna, że was też to dopadnie. Dlatego nie zastanawiajcie się ani sekundy dłużej i pędźcie po nią do bibliotek. Ta książka zmieni was na zawsze.

Klaudia Goluba

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz