Jeśli szukasz lekkiej, przyjemnej
historii do poczytania, skończ czytać mój tekst już teraz, gdyż
książka, którą przedstawię bynajmniej nie opowiada o nastolatce
zakochanej w wampirze. Nie będzie w niej niezwykłych stworzeń,
nadzwyczajnych mocy ani magii, a mimo to Marcus Zusak stworzył
„Złodziejkę książek” z myślą o młodzieży.
Zapytacie teraz pewnie: „o czym ona
w takim razie jest?!”. Już mówię. To piękna historia o miłości,
przyjaźni, życiu w strachu, a także o słowach. O milionach słów,
zapisanych w kilku książkach. To wszystko przyprawione wszechobecną
aurą śmierci. Występuje tu w roli narratora co, musicie przyznać,
jest dość nietypowym rozwiązaniem. Ponadto w książce ukazano
krwawego agresora, jakim były Niemcy, od strony ludności cywilnej.
Wszędzie możemy przeczytać o tym, że Niemcy mordowali miliony
ludzi, ale o tym jak żyli ich normalni obywatele już rzadziej.
„Złodziejka książek” ukazuje nam zarówno tych, którzy
wielbią pod niebiosa Fuhrera, jak i tych, którzy starają się
pozostać człowiekiem w prawdziwym piekle.
Rodzina głównej bohaterki ukrywa w
swojej piwnicy żyda, mimo iż dobrze wie, co może ich za to
spotkać. Choć boją się śmierci, chronią go, gdyż nie
zapominają, że żyd to też człowiek.
To wszystko i wiele więcej możemy
zobaczyć od niedawna na wielkim ekranie. Osobiście jednak uważam,
że najpierw warto sięgnąć po książkę.
Chociaż podejmuje trudne tematy,
czyta się ją z zaskakującą łatwością. Doprowadza czytelnika
do kompletniej rozsypki emocjonalnej. Wylałam przy niej hektolitry
łez i jestem pewna, że was też to dopadnie. Dlatego nie
zastanawiajcie się ani sekundy dłużej i pędźcie po nią do
bibliotek. Ta książka zmieni was na zawsze.
Klaudia Goluba
Klaudia Goluba
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz